33 Rajd Elmot Remy
Zmieniony: poniedziałek, 04 lutego 2008 16:48 poniedziałek, 28 stycznia 2008 01:03
33 RAJD ELMOT REMY
To był jeden z najtrudniejszych rajdów w ostatnich latach. Zróżnicowane odcinki specjalne, ekstremalna pogoda, mnóstwo kibiców na trasie i świetna obsada - tak w dużym skrócie wyglądał 33 Rajd Elmot Remy. Wszystko rozpoczęło się od piątkowego odcinka testowego. Tysiące kibiców żądnych mocnych wrażeń nie zawiodło się. Na trasie z przełęczy walimskiej do Walimia działy się niezwykłe rzeczy. Kierowcy spragnieni jazdy samochodami rajdowymi dawali popis umiejętności niejednokrotnie podróżując po drodze przepięknymi poślizgami. Inna rzecz, że przyczynił się do tego padający deszcz, ale chyba nikt nie mógł czuć się zawiedziony.
W tym roku ceremonia startu odbyła się na świdnickim Rynku. Dzięki temu rajd mocno zyskał na popularności wśród mieszkańców naszego miasta, a także wśród przedstawicieli mediów z całego kraju. Tuż po starcie zawodnicy wyruszyli do strefy serwisowej, gdzie musieli dokonać wyboru opon na trzy odcinki specjalne. Pogody nikt nie był pewien i zaczęła się prawdziwa oponowa loteria. Już od pierwszego odcinka specjalnego ostre tempo narzucił zeszłoroczny mistrz Polski - Leszek Kuzaj. Krakowski zawodnik wygrał również drugi odcinek specjalny, jednak na jednej z hop wybuch amortyzator w jego subaru imprezie. Michał Bębenek na swoim koncie zapisał OS nr 3 i tak zakończyła się pierwsza pętla 33 Rajdu Elmot Remy. Na czwartej próbie ponownie wygrał Kuzaj i gdy wydawało się, że zawody będą przebiegały pod jego dyktando zdarzył się pech... Tuż po starcie OS-u w Jedlinie na bardzo szybkim łuku, przy prędkości około 190 km/h uszkodzeniu uległo zawieszenie w imprezie z numerem 1. Ratowanie pomogło nieco zredukować prędkość rajdowego bolidu i przy około 100 kilometrów pędzący poślizgiem Kuzaj uderzył w drzewo. Załoga została odwieziona do szpitala z potłuczeniami, ale na szczęście nic poważnego się nie stało. Nowiutkie subaru w specyfikacji N11 przestało istnieć.
W tym momencie rajd zaczął się praktycznie od nowa. Walka o pierwsze miejsce rozegrała się pomiędzy Michałem Bębenkiem w mitsubishi lancer evo VIII a Grzegorzem Grzybem w suzuki ignis Super 1600. Świetnie jechał również Zbigniew Gabryś i Maciej Oleksowicz. Nieco słabiej radził sobie Maciej Lubiak, ale po części z powodu problemów z nowiutkim evo VIII MR. Drugi dzień przywitał zawodników i kibiców... śniegiem. Niska temperatura i padający deszcz ze śniegiem nie ułatwiał rywalizacji nikomu. Teoretycznie na straconej pozycji stały samochody napędzane na jedną oś. Okazało się jednak, że tylko teoretycznie, bo to właśnie podczas drugiego dnia zaatakowały „pancerne” Super 1600. Na mecie, po 14 niezwykle trudnych odcinkach specjalnych na pierwszym miejscu zameldowali się bracia Bębenkowie. Pół minuty przewagi nad Grzegorzem Grzybem w zupełności wystarczyło do spokojnego podróżowania i kontrolowania sytuacji. Grzyb wygrał równocześnie rywalizację w kategorii Super 1600. Maciej Lubiak był trzeci, a Zbigniew Gabryś czwarty. Piątą pozycję zanotował Maciej Oleksowicz, szósty był Michał Kościuszko. Tuż za nim reprezentant Automobilklubu Sudeckiego - Mariusz Pelikański. Wrocławianin Tomasz Kuchar był dopiero ósmy, ale to jego debiut w subaru imprezie i trudno było mu znaleźć odpowiednie ustawienia na ten rajd. W rajdowym Pucharze Peugeota zwyciężył bezapelacyjnie Kajetan Kajetanowicz - debiutant w tej klasie. W A6 najszybszy był Tomasz Porębski , w A7 Patryk Lempke, a w klasie historycznej jako jedyny do mety w Świdnicy dotarł podopieczny Tomasza Kuchara - Karol Piątkowski. W N2 triumfował Łukasz Olma, a w N3 Łukasz Para. W klasie A5 zwyciężył Zbigniew Bartos. Do mety 33 Rajdu Elmot Remy dotarło 41 załóg. To całkiem dużo zwłaszcza, że warunki panujące na trasie nie rozpieszczały nikogo. Grzegorz Kostka startujący w Rajdowym Pucharze Peugeota zajął 9 miejsce, a Marcin Dobrowolski był dwunasty. Łukasz Olma reprezentujący Automobilklub Sudecki zwyciężył w kalsie N2, a zmienne warunki pogodowe wyraźnie mu odpowiadały.
Podczas trwania zawodów prowadzona była relacja na żywo w Internetowym Radiu Rajdowym Luz. Kibice z całego świata mogli śledzić na żywo relację z pierwszej eliminacji Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski. Łącznie relacja trwała aż 25 godzin i ułatwiła wielu kibicom śledzenie wydarzeń podczas 33 Rajdu Elmot Remy.
Także w tym roku zawody stały na wysokim poziomie organizacyjnym i sportowym. Leszek Kuzaj stwierdził, że rajdy w Polsce już się odrodziły - miejmy nadzieję, że krakowski kierowca ma rację.
Karol Ferenc















