naglowek00

32 Rajd Elmot Remy

32 RAJD ELMOT REMY

Leszek Kuzaj z wałbrzyskim pilotem Maciejem Szczepaniakiem na subaru imprezie STi zwyciężyli w zakończonym w sobotę 32 Rajdzie Elmot - pierwszej eliminacji Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski w 2004 roku. Załoga Subaru Poland Rally Team nie dała swoim rywalom cienia szansy. Kuzaj zaatakował już od pierwszego odcinka specjalnego i sukcesywnie, z odcinka na odcinek, powiększał swoją przewagę nad rywalami...

 Wygrał aż 10 z 16 rozegranych odcinków specjalnych, a na mecie zameldował się z ponad minutową przewagą nad drugim zawodnikiem. Kuzajowi należą się ogromne gratulacje. Zwyciężył w Rajdzie Elmot we wspaniałym stylu. Również na mecie pokazał swoją ogromną klasę. Na rampie nie otworzył zwycięskiego szampana, bo jak powiedział: „To był Rajd Janusza”. W tym krótkim zdaniu, Leszek Kuzaj wspomniał faktycznie najlepszego kierowcę ostatnich lat w Polsce. Zawodnika, który w Elmocie zwyciężał aż pięciokrotnie w roku 1997, 1998, 2000, 2001 i 2002 i to za kierownicą przeróżnych samochodów. Janusz Kulig kochał ten sport, a Rajd Elmot w szczególności. W tym roku także planował tu wystartować. Tym razem za kierownicą fabrycznego fiata punto S1600... Niestety 13 lutego wydarzyła się tragedia, która zabrała nam tak wspaniałego człowieka i zawodnika. Będziemy o Nim zawsze pamiętać.

Za plecami Leszka Kuzaja toczyła się pasjonująca walka o drugą pozycję. Kilkanaście samochodów w klasie N-4 szybko podążało do mety. Jednakże realną szansę na czołowe pozycje miało tylko kilku zawodników. Z kolejnymi odcinkami weryfikowaliśmy nasze przedstartowe typy. Pierwszym pechowcem okazał się być Tomasz Czopik. Już na otwierającym odcinku specjalnym popełnił falstart, a do tego narzekał na złe ustawienia zawieszenia w swoim mitsubiashi lancer evo VII. Nerwowy początek rajdu przełożył się na kolejne błędy w jego jeździe. Już na drugim OS-ie Czopik złapał kapcia i przestał faktycznie liczyć się w walce o dobre miejsce. Dwa ostatnie odcinki pętli i problemy z prowadzeniem auta spowodowały, że Czopik podjął decyzję o wycofaniu się z 32 Rajdu Elmot.

Szczęścia nie miał także Michał Bębenek. Podopieczny ś.p. Janusza Kuliga startował w Elmocie autem, którym Kulig jechał w Mistrzostwach Świata. Niestety jednak w jego postawie widać było sporo nerwowości. Już na odcinku testowym kierowca z Bochni dachował. Pierwszy dzień jechał ze zmiennym szczęściem, ale uzyskiwał wiele bardzo dobrych rezultatów. Gdyby nie drobne błędy to zapewne byłby w czołówce rajdu. W sobotę Michał wygrał nawet odcinek specjalny i szybko odrabiał straty pnąc się wyżej w klasyfikacji generalnej. Niestety na jednej z ostatnich prób opuścił trasę w miejscu, z którego jego sprawny lancer evo VII nie mógł wyjechać o własnych siłach. Miejmy nadzieję, ze lepiej będzie w następnych eliminacjach RSMP. Tomasz Kuchar przyjechał do Świdnicy jako kierowca mogący nawiązać równą walkę z Kuzajem. Jednak wrocławski zawodnik ostrożnie oceniał swoje szanse na wygraną. Miał sporą przerwę w startach na asfaltowej nawierzchni i mówił, że nigdy lancerem po asfaltach nie jeździł. W 2001 roku w organizowanym przez Automobilklub Sudecki Rajdzie Preem Kuchar startował właśnie lancerem. Wprawdzie był zgłoszony w klasie A-8, ale różnica dotyczyła tylko zwężki w turbinie. Ostatecznie na mecie 32 Rajdu Elmot Tomasz Kuchar zajął czwarte miejsce. Zwyciężył nawet na jednym odcinku specjalnym (był to ostatni OS w rajdzie) w czasie, gdy w czołówce wszystko było już w zasadzie poukładane. Myślę, że jego czwarte miejsce to dobry rezultat i ważne pierwsze punkty w MP. Od Rajdu Polski Kuchar zapewne zaatakuje czołową pozycję, a ma ku temu najlepsze możliwości.

Świetną postawę pokazał wszystkim Maciej Lubiak pilotowany przez doświadczonego Macieja Wisławskiego. Zeszłoroczny II vice mistrz Polski zmienił samochód z lancera evo V na nowszego o dwie generacje evo VII. Duża ilość treningowych kilometrów od samego początku przyniosła efekt. Lubiak przez cały pierwszy dzień zajmował drugą lokatę za szybko uciekającym Kuzajem. Jedynym kierowcą, który nawiązywał walkę z Lubiakiem był Michał Sołowow. Startujący podobnym samochodem zawodnik zaatakował Lubiaka pod koniec pierwszego etapu i swojego doskonałego miejsca nie oddał już do samej mety w sobotę. Jechał bardzo szybko i pewnie. Jeszcze kilka sezonów temu z trudnością pokonywał słabsze samochody, a z lancerami nie nawiązywał równej walki. Widać jak dużo daje mu doświadczenie zdobywane podczas startów w Mistrzostwach Europy i Świata.

W kategorii S1600 zdecydowanie wygrał Grzegorz Grzyb. Zeszłoroczny mistrz Polski w tej klasie nie pozostawił cienia wątpliwości rywalom, a raczej rywalowi - Sebastianowi Fryczowi. Kibice liczyli na wyrównaną walkę, ale kierowca suzuki ignisa S1600 z odcinka na odcinek tylko powiększał swoją przewagę. Wzrosła ona ostatecznie do minuty i ośmiu sekund, a to już całkiem sporo. Talentem w tejże kategorii błysnął także Michał Kościuszko. Udało mu się wygrać kilka prób z kierowcą fiata punto, lecz przebita dwukrotnie opona i konieczność zmiany koła na OS-ie spowodowała spore straty. Trzecie miejsce w S1600 to jednak bardzo dobry rezultat, bo tegoroczny Rajd Elmot był naprawdę trudny. Już na drugim odcinku odpadł wyczekiwany długo debiutant w S1600 - Mariusz Pelikański. Urwane koło prawdopodobnie na skutek awarii amortyzatora szybko zakończyło przygodę ząbkowickiej załogi w tegorocznym Rajdzie Elmot. Co ciekawe kierowca Automobilklubu Sudeckiego wygrał pierwszy odcinek w kategorii S1600. Pokazał tym samym, że może być niezwykle groźny na kolejnych eliminacjach RSMP i na to szczerze liczymy.

W A-7 zwyciężył Zbigniew Staniszewski. Długo w tej klasie prowadził w niej wrocławianin Krzysztof Tercjak dosiadający piekielnie mocnego peugeota 306 MAXI. Niestety jednak na pierwszym sobotnim odcinku specjalnym opuścił on trasę w dosyć nieciekawym miejscu. Jego samochód wylądował w rzece. Całe szczęście, że załoga wyszła z tego praktycznie bez szwanku. W klasie A-6 Marcin Mucha przed Robertem Kujawskim i Dariuszem Chudobińskim. Mucha to młody zawodnik startujący w tegorocznych mistrzostwach peugeotem 106 MAXI, samochodem znanym z krajowych tras z końca lat dziewięćdziesiątych.

A-5 to wygrana Jacka Płonki przed Tomaszem Seredyńskim i Ryszardem Pluchą. Przez cały czas świetnie radził sobie reprezentant organizatora Grzegorz Sieklucki. Zdecydowanie prowadził w A-5 jednak przed ostatnią sobotnią pętlą zdefektowało sprzęgło w jego nissanie micra i ten sympatyczny zawodnik zmuszony był wycofać się z dalszej rywalizacji.

 Tylko dwóch zawodników dotarło do mety rajdu w klasie N-3. Wygrał Cezary Piekarski przed Bartłomiejem Borutą. Także dwa samochody zameldowały się na mecie w klasie N-2. Wygrał Bogdan Choma ponad 2,5 minuty przed Marcinem Sienkiewiczem. Samotnie w N-1 zwyciężył Tomasz Seredyński. Awaria wyeliminowała jedyne auto A-TD - skodę fabię Tomasza Płaczka i Bartłomieja Holdenmayera, a szkoda bo to bardzo przyszłościowa klasa samochodów rajdowych.

Ciekawa rywalizacja toczyła się w Rajdowym Pucharze Peugeota. Zwyciężył prowadzący przez większość rajdu Łukasz Witas. Drugie miejsce na przedostatnim OS-ie wywalczył Dariusz Poloński, a trzeci finiszował Łukasz Szterleja. Doskonale spisał się w niej także kierowca Automobilklubu Sudeckiego Marcin Dobrowolski. Ostatecznie finiszował na czwartej pozycji i pokazał, że w kolejnych eliminacjach może wszystkich miło zaskoczyć. Pochodzący w Wałbrzycha Piotr Starczukowski zakończył rajd już na drugim OS-ie na skutek awarii.

Zawodnicy na mecie podkreślali dużą atrakcyjność i trudność trasy tegorocznego Elmotu. Podobały im się także dłuższe odcinki specjalne - to powrót do prawdziwych rajdów. Do pełni szczęścia kibicom brakuje jednak samochodów klasy WRC. Miejmy nadzieję, że wrócą już niebawem. Do zobaczenia za rok!

Karol Ferenc

Gości online

Naszą witrynę przegląda teraz 3 gości 
stopka00 stopka11